niedziela, 27 listopada 2016

Sen, życie.. Meh.

Od dłuższego czasu mam problemy ze snem. Nie jest to kwestia miesiąca czy dwóch, ale ok. 2-3 lat. Od kiedy zmieniłam tryb życia na bardziej "domowy", zaczęłam grać w gry i chodzić do gimnazjum zaczęłam unikać wszystkiego. Wychodzenia z domu, ludzi, o rodzinie nie wspomnę. Ale mi to pasowało i w sumie nadal pasuje.. Nie myślcie, że jestem jakimś emo samotnikiem czy coś.. lubię ludzi, lubię ich poznawać i z nimi rozmawiać, chociaż jak zauważyłam mam takie swoje "etapy". Raz jestem mega aspołeczna, nie chcę wychodzić, spotykać się ani rozmawiać, a raz pawam szczęściem i miłością do ludzi. Nie pytajcie dlaczego bo sama nie wiem..

Ale temat tego posta jest nieco inny.. Sen. Nie cierpię na bezsenność o nie. Ja po prostu mam rozregulowany zegar biologiczny, przez co nie zasnę napewno przed północą. Jak jestem zmęczona, zasypiam ok. 1, jeśli nie to ok. 2, czasami 3-4 jak się zajmę czymś większym.. Dla mnie to norma, innych to dziwi. Często czuję się okropnie, ale muszę to po prostu przeboleć.. Nie jem śniadań, mało piję. Jem to co jest gotowe od razu do jedzenia albo coś, czego przyrządzenie zajmie mi z max. 5 min. Tak już mam, lenistwo to moje drugie imię.

W sumie znowu nie wiem po co tu to piszę, może kogoś akurat to zainteresuje, kto wie. Miłej nocy.

piątek, 25 listopada 2016

Szanujmy się, i kurwa doceniajmy.

Wiecie co najbardziej mnie (za przeproszeniem) wkurwia w ludziach? Ich brak wdzięczności czy szacunku. Dlaczego ludzie zazwyczaj nie przejmują się rzeczami których "nie kazali nam robić " i nie potrafią docenić tego, że jednak to zrobiliśmy?  Nie mówię tutaj o wszystkich ludziach czy sytuacjach, chociaż mogłabym tutaj zamieścić większość z nich.

Zaangażowanie. Chęci. Pracowitość i kreatywność. Te kryteria zazwyczaj widzę przy ogłoszeniach ludzi poszukujących osób do pracy. Skoro tak jest, dlaczego w życiu codziennym tak mało osób potrafi docenić te cechy? Dlaczego rzeczy, które komuś proponujesz, załatwiasz, robisz czy pomagasz, mogą być dla kogoś niczym? Zdarzają się sytuacje, kiedy staram się jak mogę, robię wszystko co w mojej mocy, a nawet małego, skromnego "dziękuję " nie jest mi dane usłyszeć. Czy ludzie uważają, że wszystko co ktoś dla nich robi im się należy? Może kwestia wychowania czy też mniemania o samym sobie? Nie wiem, naprawdę nie wiem.. Ale rada dla wszystkich. Doceniajcie to, co ktoś robi dla was. Mogą to być małe gesty, skromne dziękuję albo cokolwiek.. To naprawdę sprawia że życie staje się lepsze i łatwiejsze.

Jak znowu dostanę weny to może jeszcze coś wrzucę, kto wie. Póki co, miłego wieczoru.

Szkoła.

Szkoła. Taak, szkoła.. szczerze, nienawidzę tej placówki. Nie przez to, że lekcje, trzeba się uczyć czy trzeba walczyć o oceny.. tylko przez tych ludzi. Od kiedy pamiętam ludzie zawsze w szkole łączyli się w "grupki". Czasem po kilka, czasem po kilkanaście osób. Nie będę wymieniać tych grupek czy ich wygląd, bo raczej każdy wie o co chodzi. Najgorzej jest jeżeli nie należysz nigdzie. Jak ja.

Od czasów podstawówki gadałam praktycznie ze wszystkimi. Z jednej strony to dobrze, bo mam w miarę pozytywne relacje z większością uczniów.  Ale to nie zmienia tego że jestem samotna. Cholernie samotna.

Przerwa. Każdy siedzi w swojej "grupce". Gadają,  siedzą, śmieją się czy jedzą. Niby podchodze, niby rozmawiam. Ale tylko "niby". Trochę to boli, że nie ma się osób na których zawsze można polegać, które znajdą dla Ciebie czas i które będą się z Tobą trzymać mimo wszystko. Co z tego, że znasz wszystkich, jak nie ma nikogo przy tobie. Szkoda, że nie ma osób, które potrafią mnie zaakceptować.

W sumie nie wiem po co to tu piszę, po tylu latach nie rusza mnie już tak bardzo bycie "inną". Żyję tylko z cichutką nadzieją, że kiedyś zrozumiem siebie, żeby inni mogli zrozumieć mnie. Miłego dnia

czwartek, 24 listopada 2016

Akceptacja tak bardzo.

Ostatnie 15 minut zastanawiałam się, co mogę tu napisać. Pierwszy raz piszę coś takiego i jak na złość moje myśli nie chcą poskładać się w całość. Wkraczam na temat dość.. trudny. Z pozoru łatwy, ale każdy z nas wie jakie to cholernie ciężkie. Mianowicie - Akceptacja.

Nie jestem psychologiem, nie naczytałam się książek, nie wiem wszystkiego.. Ale patrzę. Obserwuję. Myślę. I w sumie to co widzę trochę mnie przeraża. 
Każdy człowiek jest inny - to akurat wiadomo, nie znajdziemy dwóch takich samych osób na świecie. Więc dlaczego, mimo tego wszystkiego, ja tak często widzę jedno i to samo? Te same schematy, zachowania czy wyglądy? Dlaczego bycie innym czy to z zachowania czy wyglądu stało się takie ciężkie dla wielu ludzi? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi. Z własnego doświadczenia wiem, że w tych czasach ciężko jest żyć w zgodzie z samym sobą. Społeczeństwo na tyle da Ci w kość, że cały twój indywidualizm może pójść się jebać. Przecież każdy chyba chce być lubiany i akceptowany, nie prawdaż? Nasuwa mi się od razu jedno pytanie... Co nam to tak naprawdę daje? Czy opinia osób trzecich ma aż taki wpływ na nasze życie? Ba, oczywiście że ma, żyje się łatwiej i przyjemniej, jeżeli ludzie mają o tobie dobre mniemanie.. Gorzej jest z tym czy ty czujesz się z tym właściwie, i czy to co sądzą ludzie o tobie jest odzwierciedleniem prawdziwego Ciebie. Jeśli tak, punkt dla Ciebie. Jeśli nie, to radzę usiąść i pomyśleć.. Chociaż nie. Radzę rozebrać się do naga, stanąć przed lustrem, puścić muzykę, potańczyć, pośpiewać i zjeść coś ulubionego czy co tam lubicie jeszcze robić. Odetnijcie się i zróbcie to, co tak naprawdę lubicie. Pokażcie chociaż przed samym sobą kim jesteście. Zróbcie coś, co z pozoru może być do was nie podobne. Zaakceptujcie siebie takimi, jakimi naprawdę jesteście bo to jest najważniejsze. Ludzie przychodzą i odchodzą, mówią i milkną a ty musisz wytrzymać ze sobą do końca. I uwierz mi, łatwiej się żyje w zgodzie z samym sobą. Dobranoc